Dzień 13.

            Nocna pobódka... Namiotem targa wiatr. Mocno tarha wiatr! Przekładam rzeczy na rogi namiotu. Aby Igla mi nie wywróciło. Raz po raz przebłyski błyskawić. Grzmnotów nie słychać. Wiatr bije po blachach baraków... Koniec Świata???

            Kilka minut czekam... Wiatr coraz większy. Ściana namiotu strasznie się nagina! Potarga namiot! Szybka decyzja. Muszę złożyć namiot! Wychylam się z namiotu i próbuję odczepić rurki. Nie mogę! Wiatr nadyma namiot... Dobra... Jest jedna... Jest druga.... Siedzę i trzymam rękami namiot... Coby wiatr nie potargał. Dopiero na zewnątrz namiotu widzę potęgę żywiołu...

            Wiatr niesie kawałki blachy... Śmieci... Gałęzie... Zdaję sobie sprawę że jest mi zimno... Szukam kurtki w namiocie. Ok. Dobra. CO tu robić??? Ubieram buty i biorę namiot z gratami pod pachę. Bije na drzwiach stróży. Wychodzi jeden. Wpuszczają mnie z namiotem do środka. I udostępniają mi łóżko. Wyciągam jeszcze śpiwór i mogę odetcchnąć spokojnie. Ufff. Burza tymczasem się nasila. Zaczyna padać deszcz... Cezeta gdzieś tam moknie. Mam tylko nadzieję że wiatr jej nie przewrócił... Ja próbuję zasnąć w "menelowni". Śmierdzi strasznie. Nie sprzątane od upadku socjalizmu. Na ścianach stare kalendarze... Byle do rana...

            Pobódka dość wczesna. Stróż jeden śpi. A drugi co jakiś czas wychodzi na dogląnięcie PGRu. Pierwsze co sprawdzam to motocykl. Stoi mokry od deszczu. Następnie na mokrej trawie stawiam namiot. Na szczęście nie potargał się. Solidna konstrykcja Marabuta :-D

            Pochmurne chmury zachmurzyły niebo. Zimno. Ubieram wszytsko i w drogę. Pożegnanie ze stróżami. No urozmaiciłem im noc ;-) Szosy mokre. Dodatkowo zesrane gównami krów. Więc gówno na butach i spodniach:

Gówno jest też na silniku.

            Boczne drogi. Wioskami. Kilka razy pytam o drogę. Bo mapa do d... Gdzieś przed Krzemieńczukiem pokazuje się kochane słoneczko. Zatrzymuje mnie nawet Milicja. Ale jest miło. Jak zwykle opowiadanie gdzie byłem i gdzie jadę ;-)

            Ciekawie mają budowane przeprawy przez jeziora / zalewy. Nasyp robi się długi i maleńki mostek. Proste. Czasem na drodze jakieś urozmaicenie. A to mega muldy (bo jadę główną P02) a to tir w rowie wpakowany...

            Kilkanaście kilometrów przed Kanivem na drodze P13 pojawiają się iglaste lasy. Doskonałe miejsce na nocleg. Wbijam się w jedną boczną drogę do lasu. Cezeta mknie nicznym rasowy cross ;-) Zajeżdżam do osłoniętej dolinki. W dechę. Jakieś butelki. Czyli kiedyś Ktoś impreze tu robił? Na wszelki wypadek jeszcze wracam do mojej leśnej drogi. Tarasuję ją korzeniem. Zapora rodem z plaż Normandii. Czołg nie przejedzie!~;-)
 
 

Trasa: ? - Pereschepyne - Maiachka - Kobeliaki - Krzemnieńczuk - P02 - Złotonoscha - P13 - ?
487 km / 8:49  h
Od domu: 3989  km.
 
 

>> Dzień 12             >> Powrót        >> Dzień 14